piątek, 22 stycznia 2016

Zaangażowanie chłopaków

Dokładnie o godzinie piątej usłyszałam pukanie do drzwi.Z uśmiechem na twarzy poszłam im otworzyć.Do pomieszczenia weszli chłopacy.Przywitałam ich przytulasem,a Niallera oczywiście soczystym buziakiem.Zaprowadziłam ich do salonu,a sama udałam się do kuchni w celu zrobienia jakichś napojów.Jestem ciekawa jak tam mama i Louis.Oby się wszystko udało.Po chwili usłyszałam otwieranie się drzwi.Serce podskoczyło mi do gardła,a ręce zaczęły mi się pocić.Czajnik zaczął gwiżdzeć,dlatego też wyłączyłam i wlałam wode do kubków.Do kuchni weszła moja mama.Miała smutną minę
-Mamo co jest?-Podeszłam do kobiety,która wtuliła się we mnie
-A jednak,Louis postawił na przyjaźni
-Spokojnie mamo wszystko będzie okej-Próbowałam odgonić zbierające się w moich oczach łzy,ale na marne
-Nie Seleno już nic nie będzie dobrze.Idź do chłopaków,ja zaraz przyjde-Odsunęłam się od niej.Spojrzałam się na nią.Uśmiechnęła się do mnie.Jedna łza spłynęła po moim policzku.Ruszyłam do salonu.Gdy wchodziłam to wszyscy się na mnie spojrzeli
Nagle dostałam ochoty na to,aby wszystko wygarnąć Louisowi.Bo tak się nie robi.Moja mama jest w nim zakochana,a on tego nie widzi?.Co on ślepy czy co?,Ja nie wiem.Usiadłam pomiędzy Niallem,a Liamem
-Miśka co jest?-Niall objął mnie ramieniem.Spojrzałam na Louisa.Był cały rozpromieniony,ale gdy spojrzał na moją minę od razu spoważniał
-Nic
-Przecież widzę
-No mówie,że jest okej-Moja mama przyniosła herbaty.Usiadła obok Louisa.Znowu zachciało mi się płakać
Zaraz,zaraz czym ja się wogóle przejmuje?,przecież to mojej mamy sprawa,a ja nie powinnam wtykać nosa.Ale denerwuje mnie takie zachowanie.Nie nawidze tego.Niall objął mnie jeszcze bardziej
-Misia mów o co chodzi-Spojrzałm w jego oczy.Były inne niż zawsze.Nie miały już tych iskierek,zamiast tego miał smutek i tak jakby troske.Rozpłakałam się.Wszyscy na mnie spojrzeli,a ja wstałam i pobiegłam do swojego pokoju.Zamknęłam je na klucz.Usiadłam na łóżku i poprostu płakałam.Nie mogłam się usppkoić
To jest nie sprawiedliwe,że ja jestem szczęśliwa,a moja mama nie.Jejciu ile bym dała,żeby Louis był z moją mamą.Serio on nie widzi co moja mama do niego czuje?,On ma klapki na oczach.
Usłyszałam lekkie pukanie do drzwi.Nie ruszyłam się.Pukanie się powtórzyło,ja nadal nic.Nagle usłyszałam głos
-Kochanie otwórz-Wstałam i je otworzyłam.Niall zamknął mnie w uścisku.Wtuliłam się w niego jak tylko mogłam
-To teraz mów o co chodzi
-Bo dzisiaj moja mama miała spotkanie z Louisem.No i oby dwie myśleliśmy,że coś z tego wyjdzie,ale najwidoczniej się pomyliliśmy
-Seleno spójrz na mnie-Zrobiłam to oco poprosił mnie Ni.Poczułam jego delikatną dłoń na swoim policzku.Wtuliłam się w nią.
-Posłuchaj mnie to,że Louis narazie postawił na tak zwanym frendzonie nie oznacza,że nie mogą być razem.Znają się dopiero od niedawna,ale później może się to wszystko zmienić.Dlatego bądź w dobrej myśli
-My też znamy się od niedawna i co nie postawiłeś jakoś na frendzonie-Niall przewrócił oczami
-Bo ja się w tobie zakochałem,a ich trzeba tak jakoś no wiesz-Nie rozumiałam oco mu chodzi
-Co trzeba
-Trzeba ich ze sobą sfatać-Spojrzałam na ściane.Może Niall ma racje?,może rzeczywiście trzeba ich ze sobą sfatać?
-A niby jak chcesz to zrobić?
-Oto to Ty się już nie bój.Ja mam plan,ale niestety nie moge ci go powiedzieć-Udałam obrażoną.Niall mnie pocałował.Nagle do pokoju wpadli chłopacy,oczywiście oprócz Louisa
-Selena co jest?-Chłopacy mnie otoczyli.Kręciłam się w kółko jak na jakieś karuzeli dopóki nie zakręciło mi się w głowie.
-Seleno wyjdź na chwile musze im coś powiedzieć-Zamknęłam drzwi.Postanowiłam pójść do salonu.Louis przytulał moją mamę.Schowałam się za ściane.Usłyszałam ich rozmowe
-Jesteś śliczna Sabrino,już wiem po kim Selena odziedziczyła urodę
-Oj przestań bo się zarumienię
-Chciałbym cię taką zobaczyć-Boże,czyżbym się myliła??,Lou coś do niej czuje?,no oby
-Lou,przestań to nie jest śmieszne
-Ale ja kocham cię rozweselać.Kocham kiedy sie śmiejesz-Nie no ja chyba zaraz oszaleje ze szczęścia.Nagle usłyszałam kroki na schodach.Jak chłopacy zobaczą,że podsłuchiwałam,to będą źli.Musze wymyślić coś na poczekaniu.Weszłam szybko do kuchni.Udam,że wychodziłam z niej.Chwile odczekłam,a po chwili weszłam do pomieszczenia,to co tam zobaczyłam sprawiło,że poraz kolejny się rozpłakałam,ale tym razem były to łzy szczęścia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz